Kariera

Mija rok od czasu  kiedy na ekranie TV  w popularnych telewizjach śniadaniowych można było podziwiać córkę  zaradnej wdowy promowaną  na świetnie zapowiadającego się naukowca, przyszłą noblistkę. 17-latka, która wyleczy malarię przy pomocy polskiej cebuli-z zachwytem  reklamuje dziewczynę redaktor. Uśmiechnięta nastolatka odpowiada na pytania prowadzących program. Na swoim  profilu facebookowym umieszcza reklamę i zachęca do oglądania  udzielonych przez nią wywiadów. Data dołączenia do facebooka-październik 2014-widnieje na koncie dziewczyny, dwa lata później w październiku 2016 r staję oko w oko z zaradną wdową i znajomym mi policjantem, na korytarzu sądowym. Są oni już oficjalnie parą tzw. związek partnerski (w czerwcu 2014 na wspólnej kawie u zaradnej wdowy ten sam policjant to tylko jej „znajomy”- oficjalnie mąż innej kobiety i ojciec dwóch synów). Obserwuje ich dwoje wchodzących  do Sądu uśmiechnięci, zajęci wzajemną adoracją, nie wyglądają na zmartwionych – nie pasują do atmosfery korytarza sądowego. Jak się później okaże mają gotowy scenariusz na potrzeby sprawy sądowej, który z łatwością wcielą  w życie…

Nowy „zawodnik”

W 2008 roku ruszyłem z treningami, miałem już matę do ćwiczeń,  w treningach uczestniczyło ok 10 osób (8 chłopców i 2 dziewczynki). W 2010 zacząłem współpracę z innymi klubami: Orzeł Skrzyszów, Wisłoka Dębica, UKS Lubzina i UKS Kamień. Nasza współpraca polegała na cyklicznej organizacji zawodów miedzy zaprzyjaźnionymi klubami, z czasem poszerzyłem kalendarz o wyjazdy na zawody ogólnopolskie i międzynarodowe (Myślenice, Rzeszów, Katowice, Bydgoszcz). W mojej pasji  pomagali mi rodzice dzieci: jedna z mam uszyła kostiumy zapaśnicze, inni zajmowali się sprawami organizacyjnymi, pomagali przy wydawaniu posiłków na zawodach a przede wszystkim dopingowali swoje dzieci podczas zmagań na macie. Wszystkie nasze wyjazdy, osiągnięcia, ilość zdobytych medali udokumentowałem w prowadzonej przeze mnie kronice. Nasze sukcesy były dumą szkoły i można było o nich przeczytać na szkolnej stronie internetowej oraz w lokalnej prasie.
W marcu 2013 roku przed corocznym wyjazdem na zawody do Kamienia  zgłosiła się się do mnie córka zaradnej wdowy z zapytaniem czy może pojechać na zawody zamiast brata, brat nie może pojechać ze względu na to, że uczy się do egzaminu przed komunią. Zgodziłem się  i poprosiłem żeby przyniosła zgodę mamy na piśmie. Oczywiście jechała ona w charakterze kibica, do tej pory nie uczęszczała na prowadzone przeze mnie zajęcia dodatkowe. Znałem tę dziewczynę z widzenia, wiedziałem czyją jest córką. Była to jedna z najlepszych uczennic w szkole, lecz ze względu na swoją tuszę (była pokaźnych gabarytów-BMI powyżej 30) nie była predysponowana do bycia orłem w dziedzinie wychowania fizycznego (ocena z tego przedmiotu zaniżała jej   bardzo dobrą średnią). Z tych zawodów wróciliśmy zadowoleni ze swoich osiągnięć. Kilka dni później po raz kolejny zgłosiła się do mnie córka zaradnej wdowy z  pytaniem czy mogłaby dołączyć do grupy trenujących dzieci. Odbyłem rozmowę z zaradną wdową, która poprosiła mnie o przyjęcie swojej córki na treningi sugerując, że pewnością  jej się to przyda przy jej gabarytach. Po latach na sali sądowej dowiedziałem się, że przyjęte przeze mnie na treningi dziecko-wieloryb zwane również górą tłuszczu nie rokowało w sporcie a zostało zwabione przeze mnie specjalnie dla celów uwiedzenia (rzeczywiście był to 13-letni pokaźny obiekt, o którym „marzyłem”…🙃)

Adwokat

Kiedy w marcu 2016 roku przytulałem do siebie moja malutką córeczkę nie dawały mi spokoju słowa Pani prokurator i dręczył mnie status nadzorowanego przez policje. Oprócz wtorkowych wizyt na komisariacie, w których w okresie późniejszym brała ze mną udział moja kochana córeczka a dyżurni policjanci z czasem stali się jak dobrzy znajomi/spotykałem się z nimi częściej niż z własnymi znajomymi o  zgrozo 😲/ nadal pracowałem jako nauczyciel wychowania fizycznego. Spotkałem wtedy  moją koleżankę po fachu nauczycielkę z pobliskiego gimnazjum, której syn uczęszczał na prowadzone przeze mnie zajęcia zapaśnicze.  Poruszyłem z nią w rozmowie dręczacy mnie problem. Dowiedziałem się od niej, że nauczycielka z gimnazjum, jej koleżanka była również przesłuchiwana przez Prokuraturę w tej samej sprawie pod kątem wychowawstwa córki zaradnej wdowy. Powinieneś znaleźć sobie adwokata poradziła. Może miała rację bez adwokata nigdy nie dowiem się co mieści się w  obszernych aktach pani Prokurator…

Moje hobby

Rok 2016. Jestem po przesłuchaniu w prokuraturze, w której pani prokurator ma na mnie cala gore „materiałów”. Pracuje w szkole jak dotychczas i nic się nie zmieniło nadal sumiennie wykonuje swoją pracę. Oprócz obowiązków zawodowych jako nauczyciel, poświęcam się również pracy społecznej jako trener sekcji zapaśniczej.
Sekcja zapasów powstaje z mojej inicjatywy jako zajęcia dodatkowe dla wszystkich chętnych dzieci. Jest to nowatorski pomysł, w którym pomagają mi inni nauczyciele oraz dyrekcja szkoły. W małym miasteczku, gdzie nic się nie dzieje dla dzieci jest to bardzo interesujący i trafny pomysł. Zajęcia znajdują stopniowo coraz większe zainteresowanie wśród dzieci i rodziców. Chłopcy i dziewczęta coraz liczniej zgłaszają się na prowadzone przez mnie treningi, oczywiście po wyrażeniu zgody przez rodziców, taki jest formalny wymóg. Z czasem rozwijam swoja inicjatywę organizując wyjazdy na zawody a w czasie wakacji obozy sportowe. Moi podopieczni osiągają duże sukcesy pod moim okiem a rodzice z duma czytają o osiągnięciach swoich dzieci w lokalnej prasie. Zapasnictwo to moje hobby, na nim minęła moja młodość. Ciesze się wiec ze nadal uczestniczę w tym sporcie.

W roli oskarżonego

Moje przesłuchanie w Prokuraturze Rejonowej zakończyło się stwierdzeniem Pani prokurator : paszportu panu nie zabiorę ze względu na to że ma pan małe dziecko ( moja córeczka miała wtedy miesiąc), ustalam dla Pana dozór policyjny : raz w tygodniu ma pan meldować się na Posterunku miejscowej komendy. W ciągu jednego dnia stałem się przestępcą. Wyszedłem  stamtąd całkowicie zdruzgotany …. na jakiej podstawie  mam się poddawać takim sankcjom , czy ktoś mi udowodnił jakaś winę -co więc  musiało być w aktach leżących na stole u pani prokurator…. Czarę goryczy przelało wezwanie, które otrzymałem w niedługim czasie później – do obowiązkowego poddania się badaniu  w  Centrum Psychiatrii w Morawicy …

Zaradna wdowa

Witajcie nie pisałem kilka dni bo w obliczu morderstwa prezydenta Adamowicza moje problemy znacznie zmalały. Cześć jego pamięci niech odpoczywa w pokoju .

Dzisiaj tylko kilka życiowych przemyśleń. Nie dawały mi spokoju słowa Pani prokurator co ona miała w tych aktach na mnie …Wtedy wróciłem pamięcią do czerwca 2014 roku ,wtedy zaprosiła mnie do siebie do domu na kawę moja dobra znajoma również nauczycielka . Bywałem u niej już wcześniej ,był okres że mi się podobała , zawsze miła-proszę siadaj kawka,dobre ciasteczko z rodzinnej cukierni, wiedziała jak dotrzeć do męskiego ego .Ale wtedy w czerwcu 2014 roku  nie była sama. Jak wszedłem do środka jej domu zauważyłem tam znanego mi policjanta z miejscowej komendy. Co on tu robi pomyślałem… Wówczas przypomniałem sobie słowa  mojej koleżanki –  Renaty : po co ty  do niej jeździsz jeżeli robisz sobie nadzieję na udany związek to musisz wiedzieć że takich jak ty męskich smakoszy- kawoszy jest co najmniej kilku, za każdym razem jak jestem w pobliżu tego domu na podwórku stoi policyjny samochód tu spędzają nocne dyżury… a teściowa dlaczego zrobiła z  nią porządek też to widziała, że za mundurem nie tylko panny ale i wdowa szn… Renata miała rację; po co więc mnie  zaprosiła? …..

Przesłuchanie

Prawie trzy godziny trwało przesłuchanie prowadzone przez Panią prokurator. Przez cały ten czas czułem jakby nade mną wisiał bat  i lał  mnie  po plecach ała  nie tak  powinieneś mówić ała popraw się ! pewnie akta na stole” mówiły” co innego …  Pomyślałem  wtedy  o jeńcach przesłuchiwanych przez gestapo całe szczęście  że  te czasy  już  minęły i nikt  siłą  nie może wymusić  na mnie mówienia nieprawdy która  ma być prawdą pasująca do scenariusza władzy. Opowiedziałem prawdziwą historię mojego życia w roku 2013,  która została odnotowana w  aktach …

Kolejne dni w szpitalu

Mam ze sobą dwie gazety z lokalnej prasy ,w których są artykuły związane ze mną i tym co mnie w życiu spotkało.Stanałem oko w oko instytucja zwaną Prokuraturą i „niezawisłym” Sądem Rejonowym i również „niezawisłym „Sądem Okregowym. Marzec 2016 roku na wezwanie Prokuratury zgłaszam się na przesłuchanie.Na dzień dobry wita mnie pani prokurator „co się Pan tak wystroił niech Pan siada i opowiada”. Ale o czym mam opowiadać zapytałem  … przecież pan wie usłyszałem… jakbym chciała to już dzisiaj może pan wylądować na Załężu…

Szpital

Jestem w szpitalu na Oddziale P. Juz trzy  lata przesladuje mnie chory umysł nastolatki-celebrytki.2016-prokuratura 2017,2018-walka z „niezawisłym Sądem”.4 miesiące wcześniej we wrześniu 2018 roku nastolatka zakłada  Fundację wsparcia Cudownych dzieci jak to możliwe że” niecudowne dziecko” ma zamiar wspierać cudowne dzieci to jakiś absurd.Usmiechnieta twarz dziewczyny promuje jej nowe przedsiewzięcie .2015 i 2017 r p.psycholog opiniuje dla potrzeb Sądu dziewczyna cierpi na zespół stresu pourazowego! tak chodzi o tę samą osobę -celebrytke z małej miejscowości, która potrafi rozpłakać się na zawołanie a 2 minuty później z uśmiechem na twarzy odbierać hołdy dla swojej pychy..żal starszej „doświadczonej ” p .psycholog która w pole wywiodło kilkunastoletnie „cudowne”dziecko…

Wcześniej…

Dzisiaj  jest Świeto Trzech  Króli , jest to również  okazja do moich  wspomnień z ostatnich lat. Pracując w  szkole  przez wiele lat angażowałem  się  w społeczne  inicjatywy na  terenie  mojej  gminy. 4  lata  temu  ostatni  raz  wziąłem  czynny  udział  w Orszaku  Trzech Króli,  gdzie szedłem przebrany za króla  Baltazara , szedł wtedy ze mną mój syn. Rok później (2016) w lutym urodziła się moja córka -najpiekniejsza księżniczka. Miesiąc pózniej dostałem zawiadomienie z Prokuratury w charakterze  oskarżonego…